Odc. 50 Pokaż mi coś…
Witajcie w jubileuszowym, pięćdziesiątym odcinku naszej serii!
Dziś przygotowałem dla Was coś lekkiego i relaksującego. W końcu ostatnio naprawdę intensywnie pracowaliśmy nad naszym nastawieniem — więc zasłużyliśmy na chwilę oddechu. Czasami najlepszym sposobem na przyspieszenie jest… chwilowe zwolnienie tempa.
Za moment wykonamy proste, ale niezwykle skuteczne ćwiczenie.
Usiądź wygodnie w fotelu, wyciągnij się jak struna, załóż ręce za głowę, wyprostuj nogi i weź głęboki, odżywczy oddech. Poczuj, jak napięcie opuszcza Twoje ciało.
Teraz zamknij oczy i powiedz na głos (lub zdecydowanie w myślach):
„Pokaż mi coś, co mnie rozbawi, zainspiruje, zmotywuje, a może nawet pozwoli spojrzeć zupełnie inaczej na problem, z którym – jak mi się wydawało – się zmagam.”
Możesz użyć własnych słów — ważne, by intencja pozostała ta sama.
A teraz… po prostu pozwól, by to „coś” do Ciebie przyszło. Nie wymuszaj niczego.
Zaufaj, że Twoja niesamowita podświadomość — Twój umysł energetyczny — dostarczy Ci dokładnie to, czego w tej chwili potrzebujesz.
To może być miłe wspomnienie, nagła wizja, błyskotliwy pomysł albo po prostu przyjemne, ulotne przeczucie. Cokolwiek się pojawi — przyjmij to z wdzięcznością i ciesz się tym przez równe 60 sekund.
Tylko tyle… i aż tyle.
Po prostu poczuj się dobrze.
Powtarzaj to ćwiczenie tak często, jak zechcesz.

Przykład Anny
Aby pokazać Wam, jak to działa w praktyce, posłuchajcie historii Anny — jednej z naszych stałych czytelniczek.
Anna od kilku tygodni zmagała się z trudną decyzją dotyczącą kierunku rozwoju swojej firmy. Analizowała tabelki, wykresy, dane… i była już na granicy wypalenia. W pewnym momencie postanowiła spróbować dzisiejszego ćwiczenia. Odsunęła się od biurka, zamknęła oczy i poprosiła swój umysł:
„Pokaż mi coś, co pozwoli mi ruszyć z miejsca.”
Zamiast genialnej strategii biznesowej, jej umysł podsunął wspomnienie sprzed dziesięciu lat — moment, gdy jako nastolatka beztrosko skakała z pomostu do wody, nie martwiąc się, czy zrobi to „idealnie”.
Anna uśmiechnęła się na to wspomnienie. Poczucie lekkości i odwagi wróciło. I właśnie wtedy zrozumiała przesłanie: nie wszystko trzeba analizować. Czasem wystarczy po prostu… skoczyć.
To 60 sekund wspomnień dało jej więcej jasności i odwagi niż tygodnie chłodnej kalkulacji.
A co Tobie pokaże Twój umysł?
Podziel się w komentarzach — jestem ciekaw, co odkryjesz!
Twój Mentor, Myśl jak Milioner







